anegdoty - zdrowie i weci
- Ale Wy jestescie, nikt sie nie pyta co
tam u naszego ucha!
A poniewaz chce powiedziec, co u naszego ucha, to musze sie
sama o to zatroszczyc: Julko, powiedz nam wszystkim, bo bardzo
jestesmy ciekawi, po nocach nie spimy z tej ciekawosci, powiedz
nam wiec, co u Waszego ucha? O, jak milo, ze ktos sie pyta!
No wiec opowiem, skoro juz tak strasznie chcecie: na poczatku
nic nie wrozylo sukcesu. Z przerazeniem myslalam nawet, ze moze
jednak trzeba bedzie zastosowac glupiego jaska. Ale nie ustawalam
w trudach, bylam delikatna, cierpliwa, robilam z siebie idiotke
nadajac osobowosc Plynikowi do mycia uszu i Pani Masci tez. Ruchy
mialam posuwiste jak baletnica, jak prestidigitator sprawialam,
ze moje dlonie znikaly i pojawialy sie przy uchu w niezauwazalny
sposob.
Brakowalo mi rak, ale radzilam sobie jak moglam tymi dwiema,
co mam (nawet lakier z paznokci mi nie zlazl...). Cierpielismy
oboje psychiczne katusze, Pan Histeria i ja. Kiedy udawalo nam
sie zaaplikowac co trzeba, oboje szlismy spac, tak bylismy wyczerpani.
Az wreszcie dzisiaj stalo sie to, co nie musialo sie stac, niestety
i obawialam sie, ze nie stanie sie nigdy. Otoz dzisiaj Pan K odkryl,
ze drapanie w srodku ucha jest fajne. To wlasnie odkryl. Oboje
bylismy tym odkryciem wstrzasnieci, chociaz ja sie tego spodziewalam,
bo sama lubie sie drapac w srodku ucha, a Pan K ma ku temu niepomiernie
lepsze warunki. Bylismy tak wstrzasnieci, ze prawie poszlismy
spac z wrazenia. Pan K przewalil sie na plecki i mruczal z zadowolenia,
a ja wiercilam, krecilam, zmienialam waciki, tez mruczalam, rapalam
pod paszka i czyscilam i namaszczalam, normalnie jak zawodowa
gejsza.
I ucho zdrowieje. Jest bladziutkie i nie swedzi. I naprawde
zazdroszcze Wam, ze pewnie nie rozumiecie, jakie to dla mnie wielkie
szczescie, ze moglam wsadzic swojemu psu watke do ucha i taki
sukces, jakbysmy zdali trudny egzamin.
Julka
|
- Julka, mam dla ciebie kolejne bojowe
zadanie: przekonaj K, ze czyszczenie zebow jest najfajniejsza
rzecza pod sloncem. Potem podaj nam dokladna recepte, jak to zrobic.
Albo jeszcze lepiej: przekonaj Bojara, ze czyszczenie zebow jest
najfajniejsza rzecza pod sloncem. Dzis przegladajac psu uzebienie
zauwazylam, ze czas na konkretne czyszczenie. Niestety po tym
grzebaniu w zebach Bojar sie do mnie nie odzywa. Obrazil sie smiertelnie
i nie chce nawet podejsc (zachowuje sie prawie tak jak wtedy,
gdy mu przylepilam na nosie papierek i chcialam nauczyc "wstydz
sie")
Ewa |
- A jak Pongutkowi sie podoba jego czyscidelko
do zebow? Pan K jest absolutnie zachwycony tym kolorowym smiesznym,
co mu kupilam. Nazwalismy to 'szyszka' i chyba dawno nie mial
z czegos takiej radochy! Odkad wrocilam do domu nie rozstaje sie
z tym, nosi wszedzie ze soba i ciagle zuje. Oraz naturalnie zywi
glebokie przekonanie, ze wszyscy sprzysiegli sie, zeby mu to odebrac
sila, wiec jak ktos sie zanadto zblizy, to dramatycznie pada na
swoja szyszke zakrywajac ja wlasnym cialem. Ale o dziwo, jak moja
mama wrocila do domu i powiedzialam mu: Pokaz, co dostales, to
polecial, przyniosl i dal sobie wyjac z pyska i obejrzec!
Julka |
Dwa tygodnie temu Bohun ukradl mi rekawiczke
polarowa przy zakladaniu na moja reke. Dwa tygodnie obserwcji,
paniki,obsewracji kazdej kupy. A do tego opowiesci Kasi Jamalowej
o Jamalu ktory polknal zabawke pluszowa...Moja wyobraznia nie
miala konca.
Wczoraj intuicyjnie cos mnie gnalo po pracy do domu. Wracam, Bohun
nie merda ogonem przy furtce, tylko siedzi z boku i czegos jakby
pilnowal.
Pilnowal wyrzygana rekawiczke polarowa.
Radosc moja nie miala konca i trwala 3 sekundy.Chcialam odwrocic
jego uwage, a kiedy sie schylalam po nia, ponownie ja polknal!!!!!!!!!
Oszczedze Wam co sie dzialo w poliklinice, kiedy pies dostal
cala serie plynu, aby wywolac wymioty. Powiem tylko tyle ze kiedy
wreszcie wymiotowal, ja lezalam z nim na sniegu placzac ze szczescia
i zlosci...
Dzis rano wyjmowalam mu 40 cm patyk, ktory utkwil mu w gardle
w czasie biegu po niego (a tak nie lubie patykow, zawsze mam zabawke,
ale po wczorajszej akcji chcialam mu sprawic frajde).
Teraz znowu siedze i panikuje. Moze ktos by sie zamienil -
chocby na chwile, na inny model.
Tego rodzaju zdarzenie, jak szew na nodze, ukradzione rzeczy Saszy,
zlodziejstwo sciereczek kuchennych, to juz standard, nie godne
aby dzielic sie opowiesciami...A co sie stanie jutro?Juz nawet
boje sie myslec...
Ewa B |
(po zabiegu)
- Wczoraj za rada Kasi ubralam Exita na noc w majty, tym bardziej
ze rana troche sie rozeszla, dzisiaj pojechałam do weta dostal
dodatkowy antybiotyk i spray na rane. Wskutek tych wszystkich
zabiegow Exit sie na mnie smiertelnie obrazil. Juz rano nie reagawal
na moje zaczepki, to przez gacie, nawet nie chcial smakolykow,
a po psiknieciu na rane, wypalil do ogrodu i tam siedzi , a mnie
olewa, nawet propozycje zabawy odrzuca.
Jak postepowac z takim zachowaniem psa, czy tez nie zwracac
uwagi? On czesto ma takie reakcje. Teraz kiedy jest jeszcze taki
nieszczesliwy po zabiegu to chcialabym go wypiescic, wybawic,
a on manifestuje mi swoja niecec, to przykre.
Ula
- Obraz sie na niego smiertelnie. Mniej wiecej tak jakby ci
odgryzl reke. Jak zobaczy ze Ty jestes jeszcze bardziej obrazona,
niz on, to na pewno mu przejdzie :) Testowalam na Jamalu:)
Kasia g
- Kasiu tak tez zrobilam i udalo sie!! Juz sie wybawiliśmy i
jest dobrze.
Ula |
Dzisiaj Morgan mial wszczepiony chip (
zupelnie nie rozumiem dlaczego ZK upiera sie przy tatuazach, to
byla chwila, nawet nie zauwazyl). Oprocz tego obstalowalam mu
paszport. Jak go obejrzalam w domu, to malo sie nie posikalam
ze smiechu. Pani wetka (nie nasza) na pytanie, czy zalozyc psu
kaganiec mowila , ze nie trzeba, to takie lagodne psy. Pomyslalam,
ze pewnie jeszcze nie spotkala Kedwesza i Marlowa, to tak mowi,
ale zrozumialam, ze rozpoznala rase. I tu sie nie zrozumialysmy.
Potem pani wypelniala pol godziny formularze. Korzystala z jego
ksiazeczki zdrowia, gdzie nasza vetka dosc niewyraznie napisala
hovowart. Wiec ja napisalam nad tym wyraznie hovawart. Widocznie
wtedy pani sie zorientowala, ze to nie czarny golden ;-)))), ale
zeby nie wyjsc na glupia o nic nie pytala.
I wiecie jaka rase mi wpisala - HAOWART. Wiec wkrotce czarny
HAOWART wybiera sie na Wilno, Litwini drzyjcie!!!
Posiadaczka Haovarta (to bardo rzadka rasa) Ania M. |
- Wet zapisywal do komputera dane moje,
imie psa, potem mial miejsce na rase, wiec bez podnoszenia oczy
znad ekranu tylko sie upewnil: "Golden, tak?", "Nie",
"???!!!... Labrador?", "Nie", "???!!!...
No to co to jest?"
Rafal
- To tak jak w Katowicach, gdy Bojarkowi zszywali lape:
- Moze zaloze mu kaganiec?
- Nie trzeba, tyle razy mialem do czynienia z ta rasa i jeszcze
sie nie zdazylo, zeby ktorys ugryzl.
Hmmm, wydalo mi sie to nieco podejrzane, ale mysle sobie, Katowice
to nie Pszczyna. Po zszyciu lapki lekarz wpisuje dane moje, psa.
Imie, wiek, kolor (nie mieli w bazie masci plowej), no i rase
- golden.
- To nie jest golden.
- Jak to "nie golden"? To co to jest?
- Hovawart!
Lekarz wola swojego kolege, tez lekarza:
- Chodz tu i powiedz mi co to za rasa.
- Jak sie mnie tak pytasz, to pewnie nie ta, o ktorej mysle.
- A o ktorej myslisz?
- No, ze to jest golden.
- To to nie jest golden.
- A co?
- Hovawart.
Ewa |
Ostatnio jestem ukierunkowana oczywiscie
na stawy tylnych lap - wczoraj w googlu wbilam sobie "choroby
stawow" szukajac czegos dotyczacego dysplazji, stawow biodrowych,
kolanowych, skokowych itp.
Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy na drugiej pozycji wyswietlilo
mi sie "choroby.. stawow karpiowych"! Patrze, patrze,
zastanawiam sie - a co to za cholera te stawy karpiowe??... zaden
wet o czym takim sie nawet nie zajaknal, to moze my mamy te stawy
w porzadku??... Aale moze lepiej jednak przeczytac o co chodzi???!!!...
Sto mysli w glowie, zanim nie spojrzalam linijke nizej, a tam
jak byk widac "zywienie ryb"! ... To sie nazywa fiksacja,
co? ;-)))
kabanta
- O ja! Ja tez wytezylam umysl i sie zastanawialam, czy moze
ludzie maja co innego i to o ludzi chodzi! Bez komentarza :))
;p
Kasia g
- Ja dzisiaj przez szesc godzin mylam kuchnie i strasznie mnie
bola stawy karpiowe...
Julka |
|
powrót |
|